piątek, 14 maja 2010

Amazing is happening...now!

No i nic nie poradzę, że podczas rozmowy z kolegą, jednym okiem ciągle łypię na ekran, na którym rozgrywa się szósty - być może ostatni - mecz półfinałów Konferencji Wschodniej pomiędzy Boston Celtics i Cleveland Cavaliers.
I cóżże się tam dzieje? Zgadliście! Amazing!
Aktualny mecz jest chyba najbardziej wyczekiwanym meczem od kilku lat. Wspomniany już słabiutki występ Lebrona Jamesa, był chyba najgorętszym tematem sportowym dekady.
Lebron niczego nie wyjaśnił, podgrzał atmosferę i przygotował sobie największą scenę koszykarską ostatnich lat! A to wszystko dlatego, że z początkiem lipca Lebron będzie miał możliwość zmiany klubu (moment wyczekiwany od przeszło dwóch lat) i wiele osób komentujących NBA stwierdza, że losy Cavs w tegorocznym "drugim" sezonie NBA zaważą na decyzji "samozwańczego" Króla.
No i Cavs mają swojego "Króla" meczu...Mo Williamsa! Lebron rozgrywa kolejny dość przeciętny, jak na jego możliwości i okoliczności mecz.
Cały czas czekam aż Król się włączy, wrzuci 6. bieg i wygra mecz w pojedynkę. Zdarzało mu się to już wcześniej -> w meczu nr 5 Finałów Konferencji 2007 przeciwko Detroit Pistons zdobył ostatnie 25 pkt swojego zespołu!
Zresztą podczas ostatniego meczu też miałem wrażenie, że Lebron czeka na moment kiedy skończyć tą zabawę i wykończyć Celtics. Cała sytuacja wyglądała jak zabawa miedzy LeBronem a resztą Cavs. Jakby powiedział sobie: 'Zobaczymy co zrobią, jak ja nie będę grał. Ciekawe czy otrzymam od nich jakąkolwiek pomoc?
Tymczasem koledzy z Cavs zdali się zareagować niczym małe dziecko, które wołając mamę, żeby je nakarmiła, zaczyna jej udowadniać, że nie potrafi samo trafić łyżeczką do buzi, sprawdzając tym samym ile uparta mamusia (Lebron) wytrzyma taką prowokację i kaszkę pokrywającą wszystko w promieniu 2 metrów. No i oboje poszli w zaparte i było po meczu.

Ale my tu gadu gadu, a Celtics odskakują! I wypadałoby wreszcie zamówić następną kolejkę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz