Na Zachodzie:
- Lakersi po raz kolejny byli numerem jeden... i po raz kolejny będą reprezentować Zachód w Finale NBA (już trzeci raz z rzędu) - o tym z jakim skutkiem, będzie można przekonać się już dziś w nocy;
- ponownie Utah okazało się najłatwiejszym przeciwnikiem do Finału: w 2009 było 4-1, tym razem 4-0 (Jazzmani zostali wysweepowani po raz pierwszy w historii!)
[w ogóle z roku na rok Lakersom gra się z nimi coraz łatwiej: w 2008 było 4-2]; - znowu najwięcej problemów przysporzyła im drużyna bez zawodnika potrafiącego sprostać dwugłowemu potworowi z LA w postaci Bynuma i Gasola, spisywana na straty która jednakże swym olbrzymim sercem do gry oraz napędem w postaci superszybkiego rozgrywającego młodego pokolenia potrafiła nawiązać równą walkę: 2009 Houston Rockets z Aaronem Brooksem, 2010 Oklahoma City Thunder z Russellem Westbrookiem (te "brooki" mają coś w sobie :) );
- Finał Konferencji Zachodniej wykreował nowego bohatera złota i purpury, którego nazwisko tak, jak przed rokiem, zaczyna się na literkę "A". Oboje pełnili raczej przyboczne funkcję obok Batmana i Robina w osobach Kobego i Pau Gasola. Oboje wydatnie przysłużyli się do zwycięstw w dwóch meczach Finału Konferencji i tym samym awansu do Finału NBA: 2009 Ariza - mecz 1 i 3, 2010 Artest - mecz 5 i 6. Żeby było śmieszniej obaj panowie w zeszłe wakacje zamienili się klubami, i od tego czasu są nieustannie ze sobą porównywani - Artest wyklucza wszelkie zestawienia tego typu stwierdzeniem, iż Ariza ma mistrzowski pierścień, którego on nie posiada - RonRon najwyższy czas nadrobić zaległości!
- Kolejny raz drużyna, która w trakcie sezonu odnotowała poważne wzmocnienia, która od początku była zdecydowanym faworytem do reprezentowania Wschodu w Finale NBA - Cleveland Cavaliers z wybranym drugi rok z rzędu MVP ligi LeBronem Jamesem - przedwcześnie pożegnała się z posezonowymi rozgrywkami pozostawiając swoje miasto w trwodze o o decyzję swojego najlepszego zawodnika i swoje dalsze losy;
- raz jeszcze zostało nam udowodnione, że błyskawiczne i bezbłędne przejście przez dwie pierwsze rundy playoffs połączone z miażdżeniem swoich oponentów astronomiczną liczbą punktów (w szczególności uznawanych przez wielu za czwartą potęgę Wschodu - Atlantę Hawks) nie gwarantuje jeszcze gry w Finale NBA: 2009 Cavs, 2010 Magic;
- Atlanta Hawks po raz kolejny potrzebowała siedmiu meczów, aby zakwalifikować się do półfinałów konferencji, w których nie potrafili wygrać ani razu (to już trzeci raz z rzędu kiedy Jastrzębie rozegrały siedem gier w pierwszej rundzie, z tą różnicą, że w 2008 zostali wyeliminowani przez Boston Celtics - późniejszych mistrzów NBA);
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz